Optymizm kontra (samo)ograniczające przekonania

Czujesz, że w Twoim życiu przydałoby się więcej optymizmu a mniej przekonań, które ciągną Cię w dół?

Zapraszam na warsztat, na którym dowiesz się:

  • W jaki sposób optymizm pomaga uniknąć wpadnięcia w marazm, bierność i bezradność?
  • Jak metoda prof. Seligmana pozwala przełamać pesymizm?
  • Czym charakteryzuje się zdrowy optymizm i jak go w sobie zbudować?
  • Jak skutecznie przełamać samoograniczające przekonania?
  • Jakie pułapki wiążą się z szukaniem łatwych rozwiązań dla trudnych problemów?
  • Jakie korzyści dają metody coachingowe w kształtowaniu konstruktywnych przekonań i nawyków?

Zachęcam do lektury mojego artykułu poniżej

Jak przełamać samoograniczające przekonania?

„Jestem za stara na zmianę zawodu”, „Nie nadaję się do prowadzenia własnej firmy”, „Już za późno na naukę gry na pianinie”… To są właśnie samoograniczające przekonania. Choć blokują nam osiąganie celów i pozbawiają wiary w siebie, to zwykle nawet nie próbujemy ich zweryfikować. Jak je przełamać?

Skąd biorą się samoograniczające przekonania?

Podczas moich sesji coachingowych oraz szkoleń bardzo często pojawia się problem samoograniczających przekonań. Póki ich się nie przełamie, trudno jest efektywnie pracować nad wyznaczeniem celu i sposobu jego osiągnięcia, gdyż z powodu wewnętrznych blokad wiele rozwiązań nawet nie przyjdzie klientom do głowy lub jest od razu torpedowanych w myśl zasady: „To nie dla mnie, nawet nie ma sensu o tym rozmawiać”. Samoograniczające przekonania utrudniają wykorzystywanie naszego potencjału. Powodują, że nie dostrzegamy pojawiających się możliwości. Sprawiają, że rezygnujemy z ważnych dla nas rzeczy, gdyż „i tak nie mamy na to żadnej szansy”.

Samoograniczające przekonania to stwierdzenia mówiące o tym, że coś z założenia jest poza naszym zasięgiem. Mogą dotyczyć zarówno życia osobistego (np. „W moim wieku już za późno na nowy związek”), jak i zawodowego (np. „Jestem już za stary na zmianę pracy”). Jesteśmy tak głęboko przekonani o prawdziwości tych stwierdzeń, że zwykle nawet nie próbujemy ich zweryfikować. Nie tylko nie zastanawiamy się nad ich prawdziwością, ale często nawet nie mamy świadomości, skąd one się wzięły. Uważamy je za własne nawet, gdy wpoili nam je inni. Zwykle przy logicznej analizie naszych samoograniczających przekonań okazuje się, że nie posiadamy wystarczająco twardych dowodów, żeby je potwierdzić lub że zbudowaliśmy uogólnienie na podstawie pojedynczych przypadków. A mimo to wierzymy w nie, choć są pętlą u szyi, podcinają skrzydła i pozbawiają nas motywacji do realizacji marzeń.

Samoograniczające przekonania mogą pojawić się już w dzieciństwie. Często ich źródłem bywają nasze rodziny i nawet nie zawsze zdają sobie z tego sprawę. Z rodziną nie tylko spędzamy najwięcej czasu i jesteśmy związani uczuciowo, ale ponadto do pewnego wieku nie jesteśmy w stanie sami zweryfikować zasłyszanych opinii. Nim nabędziemy z wiekiem umiejętność krytycznego myślenia, samodzielnego analizowania i wyciągania wniosków, to przyjmujemy za dogmat wszystko, co słyszymy od najbliższego otoczenia. Gdy w dzieciństwie słyszymy w domu opinie typu: „nie masz słuchu muzycznego”, „nie jesteś tak zdolny jak brat”, „nie ma sensu wysyłać cię na lekcje śpiewu, bo fałszujesz”, najpierw przyjmujemy to za fakt niepodlegający dyskusji. Może będziemy mieć szczęście i ktoś w naszym otoczeniu (np. nauczyciel czy członek rodziny) zachęci nas do spróbowania, a nawet dostrzeże nasz potencjał. A być może kiedyś sami zastanowimy się nad słusznością tych stwierdzeń i damy sobie szansę. Jednak w wielu przypadkach „spiszemy siebie na straty” i nawet nie będziemy próbować.

Samoograniczające przekonania, którymi nasiąkamy, nie wynikają tylko z komunikatów kierowanych przez rodzinę bezpośrednio do nas. Jako dzieci bardzo uważnie obserwujemy otoczenie i zapamiętujemy to, co dorośli mówią również o innych ludziach i o świecie. Jeśli przykładowo słyszymy, jak rodzice mówią, że „po 50tce to już za późno na zmianę pracy i można tylko kurczowo trzymać się tego, co się ma” to, gdy sami będziemy w tym wieku, możemy automatycznie założyć, że dla nas też jest już za późno.

Profesor psychologii Martin E. P. Seligman, jeden z najlepszych ekspertów w dziedzinie motywacji oraz przełamywania wyuczonej bezradności w swojej książce „Optymizmu można się nauczyć. Jak zmienić swoje myślenie i swoje życie” dużo uwagi poświęca temu, czy w dzieciństwie wykształcił się u nas optymistyczny czy pesymistyczny styl wyjaśniania, czyli w jaki sposób tłumaczymy sobie, dlaczego coś się wydarza. Ogromny wpływ na nasz styl wyjaśniania ma styl wyjaśniania naszych matek. Pesymistyczny styl wyjaśniania sprzyja powstawaniu samoograniczających przekonań, utracie poczucia sprawstwa, demotywacji, a w konsekwencji może prowadzić nawet do depresji. Oto przykłady pesymistycznego sposobu wyjaśniania: „Jak zwykle nic mi się w życiu nie udaje”, „Dobrą pracę można dostać tylko po znajomości”, „Diety nigdy nie skutkują”. Przekłada się to na powstawanie samoograniczających przekonań typu: „Nie mam po co próbować – i tak mi się nie uda”, „Nie znajdę dobrej pracy, skoro nie mam znajomości”, „I tak nie schudnę”…

Część samoograniczeń wynika z naszych osobistych negatywnych doświadczeń. Jeśli trafiliśmy na toksyczne osoby w życiu prywatnym lub zawodowym, to będziemy słyszeć od nich mnóstwo destrukcyjnych rzeczy na nasz temat. Gdy mamy niskie poczucie własnej wartości i/lub jesteśmy bardzo podatni na wpływ otoczenia (np. jesteśmy tzw. „osobowością zależną”), to łatwo zinternalizujemy te opinie, czyli będziemy tak myśleć o sobie. Spadnie nasze poczucie własnej wartości i posiadania realnego wpływu na swoje życie.

Bywa, że nasze faktyczne ograniczenia czy porażki w pewnych obszarach sami rozciągniemy na inne sfery, czyli dokonamy destrukcyjnej generalizacji. Przykładowo, gdy ze złych ocen z matematyki czy historii wyciągniemy wniosek, że jesteśmy mało zdolni lub gdy słabe wyniki w jednej pracy będą dla nas oznaką, że w kolejnej firmie też sobie nie poradzimy. Przy takim podejściu nie będziemy próbować swoich sił nawet w tych obszarach, w których mogłoby nam się udać. Pamiętajmy, że nawet mając predyspozycje do danych zadań, nie osiągnie się w nich sukcesu za pierwszym razem. Najpierw trzeba zainwestować swój czas i wysiłek, aby te predyspozycje mogły ujrzeć światło dzienne. Jeśli uważamy, że jesteśmy „kiepscy”, to nasza wewnętrzna motywacja będzie zbyt niska, aby konsekwentnie próbować.

Wiele samoograniczających przekonań wynika ze stereotypów, którymi jesteśmy karmieni od dziecka np. że: „dziewczynki z natury są słabe z matematyki”, „tylko młode osoby są kreatywne”, „ludzie starsi nie są już ciekawi świata”. Jako socjolog mam świadomość, że bardzo ciężko jest przełamać stereotypowe myślenie, gdyż wydaje się nam ono tak oczywiste i prawdziwe, że nie zastanawiamy się, czy takie opinie są uprawnione.

Jak przełamać samoograniczające przekonania?

Jak zawsze pierwszym krokiem jest dokonanie wglądu w siebie i autorefleksja. Zastanów się, które twoje opinie o sobie samym są poparte dowodami, a które to tylko uogólnienia lub z góry przyjęte negatywne założenia. Przykładowo: czy uważasz, że nie masz szansy zdać na politechnikę dlatego, że jesteś  słaby z nauk ścisłych (i uczenie się ich to dla ciebie męczarnia), czy może z góry to założyłeś i nigdy nie przykładałeś się do tych przedmiotów?

(…) Fragment mojego artykułu, który został opublikowany na portalu Medycyna i Pasje

Anna Daria Nowicka – socjolog, trener, coach, doradca zawodowy

Więcej o tym, jak możesz przełamać samoograniczające przekonania i nauczyć się zdrowego optymizmu dowiesz się na moim warsztacie.

WYKONAJ PIERWSZY KROK i zapisz się : )

Zapraszam!